Gra o tron to nie fikcja literacka!

Wiecie, że Snoop Dog był pewien, że Gra o Tron oparta jest na autentycznych historycznych faktach? Wszystkich bardzo to rozśmieszyło, ale wcale tak bardzo się nie pomylił (no, pomijając fantastyczne stworzenia, których raczej nie mogli spotkać żadni z naszych przodków i inne czary-mary). Seria książek, która wyszła spod pióra Georga R. R. Martina to totalna inspiracja historią. Będziecie bardzo zaskoczeni, kiedy dowiecie się, że pisarz praktycznie gotowe motywy ściągnął z naukowych książek historycznych… Ale uważajcie, jeśli jeszcze nie oglądaliście, czekają Was tutaj spojlery.


ZA SIEDMIOMA GÓRAMI, ZA SIEDMIOMA LASAMI…

gra-o-tron-mapa-v2-mala

 

Zacznijmy od podobieństw geograficznych. Westeros, czyli miejsce akcji większości serialowych wydarzeń, jest wielkości Ameryki Południowej, ale jeśli chodzi o Amerykę tutaj kończą się podobieństwa. Autor serii przyznał szczerze i skromnie, że gigantyczny mur, który stworzył, tak naprawdę istniał już w całkiem prawdziwej przeszłości, a był nim Wał Hadriana zbudowany przez Rzymian, mający za zadanie odgradzać cywilizowany świat od niebezpiecznych barbarzyńców z Północy. Muru strzegli niegdyś legioniści, stąd pomysł na Nocną Straż, dla której jednak pierwowzorem byli Krzyżacy. Jak wiemy, za serialową wodą znajduje się również inny i odróżniający się kulturowo ląd, po którym podróżuje Daenerys, a który do złudzenia przypomina kulturę Ludów Wschodu, takich jak Mongołowie, czy Hunowie. Pan Martin wypożyczył sobie nawet od Persów armię, postanowił tylko, że zmieni jej nazwę na Nieskalanych. Ówcześni władcy Persji posiadali bowiem elitarną jednostkę wojskową, nazywaną Nieśmiertelnymi. Tak jak perscy wojownicy, kształcili się oni od małego na wykwalifikowanych żołnierzy.


MONARCHIA ANGIELSKA

Główny wątek serialu oparty jest konflikcie i walkę o władzę między dwoma rodami – Lannisterami i Starkami, a taka sama spina miała również miejsce w XV-wiecznej Anglii, czyli okresie wojny Dwóch Róż – rodów Yorków i Lancasterów. Brzmi podobnie? To nie wszystko! Anglią rządził Henryk VI Lancaster, który miał nierówno pod kopułą, a którego żoną była Małgorzata Andegaweńska. Nie zdarzało im się ze sobą sypiać, przez co ciągłość rodu była zagrożona, ale kiedy królowa zaszła w ciążę, sam władca nie mógł uwierzyć w cud niepokalanego poczęcia swojej małżonki. Dziecko po prostu nie było jego, a to wywołało otwarty bunt rodu Yorków. Wtajemniczeni fani serialu już widzą analogię – Cersei miała być Gośką, król Robert psychicznym Henrykiem, a Edwardem, dzieckiem z nieprawego łoża – bękart Joffrey. Małgorzata wychowywała syna w nienawiści, aż doszło do tego, że w wieku 13 lat mówił tylko o ścinaniu głów. Z postacią Joffreya nie zgadza się tylko śmierć Edwarda, bo ten zginął w bitwie, ale otrucie serialowego bękarta, też nie wzięło się z powietrza. W X wieku pewien margrabia zaprosił do siebie przywódców Słowian, ażeby pokojowo omówić warunki, a jakże, pokoju. Skończyło się na masowym otruciu gości.

Stark, który stracił głowę już w pierwszym sezonie, był sobowtórem historycznego Ryszard Plantagenet, a którego żona Henryka uznała go za zagrożenie dla „swojego” następcy tronu, dlatego nakazała mężowi, żeby go zwolnił. Prawdziwy Stark zdenerwował się, tak jak ten serialowy i postanowił się zbuntować. Nie ścięto go jednak, co spotkało natomiast jego kumpla (również Ryśka), a co pan Martin uznał za bardziej interesujące dla jego czytelników.

Fanatyzm religijny nigdy w historii nie miał pozytywnych efektów. Przekonała się też o tym królowa Cersei, którą nieźle upokorzyła ekipa Wielkiego Wróbla, a dla której inspiracją był św. Franciszek z Asyżu. Ale tylko z obrazu, który przedstawia Franciszka i zatytułowany jest „Kazanie do Wróbli”, bo dosłowne podobieństwo George Martin zaczerpnął od Girolamo Savonaroli – florenckiego XV-wiecznego reformatora. Ścigano z jego rozkazu każdego, kogo można było podejrzewać o życie w grzechu.

My do stworzenia tego artykułu zainspirowaliśmy się natomiast filmikiem Historii bez cenzury, pod tytułem „Historyczna Gra o tron”. Kolejny raz zachęcamy Was zatem do oglądania!